14 marca 2008

Kody są złe. Blee..

I kolejny dzień dobiegł końca. Bez kitu nie wiem czy tylko mi ten czas tak szybko leci, czy ogólnie świat nabiera tempa. Chyba raczej to drugie. Kiedyś wstając rano o 6 miałem cały dzień dla siebie i aż nie wiedziałem co robić z czasem. A dziś? Dziś wstaje o 6 ide do szkoły, wracam po 15, zanim coś zjem i ogarne wiadomości w necie to już jest 18. Później kolacja, fakty, „Wspólna” , siusiu paciorek i spać. I gdzie tu logika? Człowiek się nie obejrzał a już 23 lata na karku :P Czasem jak weźmie mnie na chwile refleksji, to myśle sobie po co się całe życie uczymy skoro i tak później umieramy. Czy to czego się nauczyliśmy zostaje nam w głowie po śmierci i możemy z tej wiedzy korzystać w innym, być może lepszym świecie? Mam nadzieje że tak. Inaczej się ostro wkurze że spędziłem na darmo tyle lat w szkole i musiałem znosić nawet najbardziej nieludzkich i nieczułych nauczycieli :) Po technikum byłem tak zdesperowany że chciałem zostać właśnie nauczycielem. Moim marzeniem było wejść do klasy pełnej rozbrykanej młodzieży i powiedzieć „wyjmujemy karteczki” :P To chyba najbardziej znienawidzony tekst przez uczniów. Szczególnie jeśli owa kartkóweczka jest zrobiona bez zapowiedzi, wtedy to w ogóle płacz i zgrzytanie zębów.

No ale na każdego nauczyciela jest jakiś sposób. Ja w podstawówce nie lubiłem uczyć się wierszy na pamięć. To był istny koszmar! Nie, nie dlatego że miałem kiepską pamięć. Wręcz przeciwnie. W domu wszystko pięknie umiałem i recytowałem bez zająknięcia. Gorzej było w szkole. Gdy stawałem przed klasa i patrzyłem jak kolega dłubie w nosie albo koleżanka czyta listy w „Bravo Girl” wszystko mi się myliło. I oczywiście zbierałem oceny niedostateczne. Pewnego razu postanowiłem że nie będę się uczył wiersza skoro i tak później nic z tego nie mam. Zacząłem myśleć i kombinować „jak to zrobić, aby się nie narobić”. Po pewnym czasie na to wpadłem, bo wiadomo że polak potrafi! Co takiego wymyśliłem? Wyciąłem wiersz z ksiązki i przykleiłem do oparcia od krzesła nauczycielki.. Później wystarczyło stanąć za nią i wszystko ładnie przeczytać z karteczki i ocena bardzo dobra powędrowała do dziennika :) Bezstresowo, nikt mnie nie rozpraszał a zaoszczędzony czas wykorzystałem na granie w Dooma. Jak więc widzicie na moim przykładzie można, a nawet trzeba sobie ułatwiać życie.

Życie gracza rządzi się innymi prawami i ktoś kto ułatwia sobie grę wklepując kody na nieśmiertelność czy nieskończone kredyty jest uznany za nooba i „tłuka mielonego” (prawdziwe określenie z podwórka). Czy słusznie? Moim zdaniem jak najbardziej tak. Kody zabijają przyjemność jaką czerpie się z grania. Zreszta sytuacja i tak zmieniła się na przełomie kilku lat. Jeszcze nie tak dawno w Neo Plusie oraz PSX Extreme można było znaleść dział „Tips & Trick”, dziś jak wiemy już go nie ma. I wcale się nie dziwie, skoro większość gier stała się banalnie prosta i ukończenie ich na hardzie nie jest jakimś większym wyczynem.
Zresztą kody nie zostały wymyślone dla nas graczy, tylko dla beta testerów. Producenci żeby ułatwić im prace posługiwali się własnie kodami. W ten sposób tester mógł szybko i bezstresowo znaleść się na danym poziomie gry, nie tracąc czasu na jej przechodzenie za każdym razem od początku. Tak więc kody są rzeczą o której gracze nie powinni wiedzieć i niech tak zostanie.. Zapomnijcie o ułatwieniach w grach, one i tak są bardzo proste! :)

Na koniec dwa linki..

http://www.wrzuta.pl/audio/1cwCnmDiZh/akon_-_sorry_blame_it_on_me

http://pl.youtube.com/watch?v=ZOkF0McZKIw

Prawda że oryginał nie dorównuje przeróbce? Szacun dla tego kolesia!

Brak komentarzy: