Na pierwszy ogień idzie GTA IV. Ale najpierw troszke historii (w ramach wstępu hehehe)
Z tą serią związany jestem od pierwszej części. A właściwie jedyne co pamiętam z tamtego okresu to to, że mój wysłużony PC 486DX2 nie radził sobie z tą grą. Owszem odpalała się, ale spadki animacji były nie do przełknięcia :) Zdziwiło mnie to bardzo, bo oglądając gre na screenach (RIP Secret Service) nie sądziłem że ma takie wymagania sprzętowe. A jednak miała. W końcu odpaliłem gre u kumpla (miał Celerona 500 :P) i świat się zatrzymał. Nie no :P Nie przesadzajmy. Gra nie zrobiła na mnie wrażenia, a jedyne co mnie jarało to ucieczka przed policją. Robiliśmy nawet z kumplem zawody kto dłużej się utrzyma i nie da się złapać! Dziwnym trafem zawsze przegrywałem :P
Potem los rzucił mnie na impreze sylwestrową. Gdy wszyscy już byli nawaleni i słodko spali, ja po soczku pomarańczowym byłem świadom i w pełni sił. Zasiadłem więc do pobliskiego PC i na dysku znalazłem zainstalowane GTA London. Wiem że nie ładnie grzebać komuś w kompie, ale co ja miałem robić do rana, skoro koło mnie walało się nawalone towarzystwo :P GTA London bardzo mi się spodoabło! W końcu zaczęło bawić mnie również wykonywanie głównych misji, a nie tylko zabawa w kotka i myszke z policją. Tydzień temu próbowałem znowu pograć w tą część, ale niestety widać na niej brutalne ślady czasu. To co kiedyś bawiło dziś jest po prostu koszmarne (szczególnie w erze HD :P).
No dobra. W GTA II nie grałem bo odstraszył mnie futurystyczny wygląd i wymagania sprzętowe (kumpla Celeron już nie dawał rady). W późniejszym czasie nabyłem PS2, a wraz z nią GTAIII. I powiem od razu że III uważam za najlepszą gre serii. Była innowacyjna, rozbudowana i wciągająca. Fabuła może nie była za ciekawa, ale sam gameplay do dziś jest dla mnie wzorem jak powinno się robić gry ponadczasowe i dopracowane pod każdym względem.
GTA Vice City przez wielu uważana za najlepszą, zwyczajnie mi sie nie spodobała! Nawet mimo tego że autorzy dodali możliwość jazdy motocyklem:P Gra zaczęła przypominać Simsy co mnie doprowadzało do szału. Niestety GTA SA poszedł jeszcze bardziej w tą strone i dla mnie zarówno klimat (Hip Hop bleee), jak i zbytnie rozbudowanie (stroje, fryzury, tatuaże itd) są nie do przełknięcia. Oczekiwałem prostej rozgrywki, gdzie są jasne zasady, jasne reguły i przy tym zachowana jest odpowiednia proporcja zabawa/wyzwania. W GTA SA tego nie uświadczyłem. Choć inni się tą grą zachwycają. Phi :P
“Dziś sam jestem dziadkiem...”, czasy się zmieniły pojawiły się next geny, a więc również nowe GTA powinno takie być. I wiecie co. Pomimo chłodnego pierwszego wrażenia, pomimo nadal zwalniającej animacji i bugów, GTA IV sprawiła mi ogromną radość! Porównywalną, a być może nawet większą niż GTAIII.

Czemu pierwsze wrażenie jest tak kiepskie? Nie wiem. Może po prostu przez ten czas gdy autorzy karmili graczy nowymi rewelacjami, screenami i filmami, GTAIV w ich świadomości zaistniała jako gra idealna. A pierwszy kontakt brutalnie sprowadza gracza na ziemie. Co jest więc nie tak? Pierwsza rzecz to grafika. Pierwsza misja w nocy, gdy musimy Romana odstawić do domu wygląda jak ze wspomnianego wcześniej, troszke na sterydach GTA:SA. Na szczęście gdy wschodzi słońce już jest dużo lepiej :P Duże wrażenie zrobiło na mnie wykonanie mgły. Naprawde trzeba zobaczyć ten efekt!
Druga sprawa to kontrowersyjny model jazdy samochodów (motocykle są w miare ok). Rozumiem że akcja toczy się w “Nowym Yorku” i muszą się zachowywać jak amerykańskie krążowniki, ale bez przesady. Przyzwyczajenie się do tego charakterystycznego miękkiego bujania na zakrętach zajęło mi dobre 3 godziny. Dopiero po tym czasie mogłem przystąpić do kolejnego etapu tj. używanie ręcznego.
W poprzednich częściach ręczniaka dało się idealnie wyczuć i praktycznie wchodziło się na nim w każdy zakręt. Tutaj jest inaczej. Nawet dalikatne wduszenie przycisku powoduje ostre, nadserowne reakcje samochodu. Naprawde ciężko jest to opanować i jeszcze ciężej wchodzić w zakręt. Po 5 godzinach od uruchomienia gry przestało mi to przeszkadzać i ręczniaka wyczułem na tyle aby mieć niezły fun z jazdy.
Co jeszcze nie do końca zagrało? Kamera nie do końca pokazuje to co chcemy. Są problemy z animacją która czasem potrafi ostro zwolnić, dogrywanie tekstur oraz uwaga całych obiektów (jade dość szybko sportowym wózkiem aż tu nagle pojawia się dosłownie z nikąd murek). Ale jak wspmniałem wcześniej to jest GTA i trudno jest zrobić tak tętniące życiem, wolne miasto bez drobnych błędów i potknięć.
No dobra, a co zatem dzieje się gdy już okiełznamy sterowanie, kamere, model jazdy i te inne pierdoły o których wspomniałem wcześniej?
Jest przede wszystkim niezła zabawa i jazda bez trzymanki! Mam tu na myśli zaawansowaną fizyke oraz nowy, ale jakże rewolucyjny silnik euphoria który symuluje instynkt samozachowawczy. Jak to sie sprawdza w praniu? Wyśmienicie! Jako przykład podam ucieczke przed policją. Gdy zatrzymamy się na chwile, policjanci podbiegają do naszego samochodu i gdy szybko ruszymy złapią się np drzwi i będą się ich kurczowo trzymać. Przynamniej do pierwszego lepszego zakrętu, wtedy siła odśrodkowa jest tak duża że nie mogą się już utrzymać i efektownie wylatują w powietrze na kilka metrów:) Zdażyła mi się też sytuacja gdy chciałem ukraść ładny sportowy wóz. Niestety właściel nie chciał się z nim rozstać i kurczowo trzymał się bagażnika przez kilka zakrętów :P Mówiąc krótko, postacie w grach video jeszcze nigdy nie zachowywały się tak naturalnie i instynktownie jak w GTA IV. Aha zapomniałem jeszcze wspomnieć że przy większym dzwonie Nico ładnie i efektowie wylatuje przez przednią szybe samochodu i turla się bezwładnie po asfalcie co wygląda bardzo realistycznie!

Sam gameplay to stare dobre GTA. Schemat jest następujący. Jedziemy w dane miejsce, “bierzemy” misje, wykonujemy ją, jedziemy w dane miejsce, “bierzemy” misje, wykonujemy ją itd. Nie mogło zabraknąć misji policyjnch (fajna jazda z systemem policyjnym przez który wyszukujemy przestępców) i kradzieży samochodów na które zlecenia dostajemy przez “internet”. Ha:P Fajny bajer z tym sztucznym internetem. Idąc do kafejki internetowej możemy sprawdzać maile, przeglądać strony, bądz umówić się z jakąś dziewczyną na randke. Oczywiście gra nie łączy się z prawdziwą siecią, a w szystko ma zaprogramowane wcześniej przez twórców. Jednak bajer jest nieprzeciętny. Kolejną nowością jest telefon komórkowy, na początku mamy jakiegoś złoma, ale później całkiem niezłego cacka się dorobimy. Możemy zmieniać jego wygląd, a nawet tapety! Często też będziemy z niego dzwonić, odbierać smsy itp. Bajer też fajny, ale jednak wole internet :)
Największa zmiana dotknęła natomiast strzelania. Teraz już nie ma problemów z odpowiednim przycelowaniem i ustrzeleniem kilku headshotów. Wszystko za sprawą modnego od czasów Gearsów systemu osłon (czyt. przyklejania się do ścian) oraz modnemu od czasów Residenta 4 systemu celowania z nad ramienia. Oba te elementy połączone ze sobą dają wspaniały efekt, dla mnie porównywalny z tym co możemy zobaczyć w Uncharted. Czyli jest git!

Cóż jest jeszcze wiele ciekawych patentów i smaczków, ale z premedytacją o nich nie napisze. Sami zagrajcie i wyłapujcie to wszystko co Rockstar dla nas przygotowało. Dla mnie GTAIV to powrót do starego dobrego lubianego GTA bez żadnych niepotrzebnych udziwnień. Gdy tylko przetrwacie pierwsze godziny później nie będziecie mogli się oderwać. Wakacje w pełni to można pare nocek zarwać, bo naprawde warto. Ocena? Dyszki nie dam, ale na 9 z maleńkim plusikiem gra w pełni zasługuje. Nic tylko grać!
PS. Grałem na X360 gdzie zdażały się wspomniane problemy z dogrywaniem tekstur. Lekarstwem na to jest sformatowanie cachu dysku. Jak to robimy? Uruchamiamy konsole, przechodzimy do menu system, następnie pamięć. Na ikonce dysku wciskamy kolejno X, Y, Y, LB, RB, Y, Y . Wyskoczy okienko które potwierdzamy. Po chwili cache zostaje sformatywany, a teksturku w GTA dogrywają się sprawniej i szybciej.
Kolejną grą którą ostatnio się zachwyciłem był RaceDriver GRID. Zadaniem gracza jest prowadzenie własnej stajni wyścigowej. Sponsorzy, kierowcy, wielkie pieniądze i sława. To wszystko znajdziemy w GRIDzie. Nie będę tutaj specjalnie się rozwodził nad niepotrzebnymi rzeczami i przejde do konkretów. Najlepszym fatentem jest cofanie czasu. Tak jest! Dobrze przeczytaliście. W końcu ktoś wpadł na ten genialny pomysł że można manipulacje czasem wprowadzić do wyścigów! Zawsze wkurzało mnie niemiłosiernie gdy na ostatnim kółku jakaś dziwna siła powodowała że wylatywałem z toru i przegrywałem wyścig. Dlatego też nie przepadam za racerami :P Tutaj jest inaczej. Wylatujemy z toru, cofamy czas i jedziemy dalej jak by nigdy nic się nie stało :) Aż chce się grać! Żeby nie było za łatwo czas cofnąć możemy tylko 4 razy podczas wyścigu. O ile na początku taka liczba jest wystarczająca, tak w miare postępów w grze okazuje się że przydało by się ich dwa razy tyle. Wszystko za sprawą piekielnie szybkiej akcji! Gra po prostu popiernicza jak szalona! Szczerze? Dla mnie speed jest większy niż w Burnoucie! O krakse więc nietrudno. Szczególnie że nasi przeciwnicy też potrafią wylecieć z trasy i zataranować nam droge. Zawsze najbardziej widowiskowy jest pierwszy zakręt, gdy wszyscy się wpychają na chama i szukają odpowiedniego dla siebie miejsca! Później jest już z górki :)

Kraksy są bardzo, ale to bardzo widowiskowe. Latające koła, błotniki, potłuczone szyby to tylko wstępik do tego co można zrobić z samochodem. Wizualizacja uszkodzeń jest naprawde doskonała!
Musimy jednak uważać na nasz samochód bo przy większych prędkościach czołowy dzwon ze ścianą oznacza przerwanie wyścigu! Chyba że cofniemy czas i naprawimy swój błąd :)
Jeśli chodzi o grafike to również nie ma powodu do narzekania. No dobra jest jeden :P Kolorystyka mi nie za bardzo podpasowała. Jest stonowana, mało kolorowa i bardzo podchodzi pod zółtawe barwy. Speed jednak jest tak duży że po pewnym czasie nie zwraca się na to uwagi.
Modele samochodów wykonane są bardzo ładnie(nie jest to to co w GT5:P ale też ładnie), i aż chce się nimi pomykać! Dym wydobywający się z pod kół wygląda jeszcze lepiej niż w NFS: Pro Street i czasem naprawde nie widać gdzie jest nasza bryka :P
Przyczepie się troszke do tras. O ile te położone w miastach są boskie, tak zwykłe tory są puste i nijakie (ale i tak jest lepiej niż w Forzy 2). Jednak większość tras jest bardzo fajna i z przyjemnością wchodzi się w kolejne zakręty.
O właśnie. Do sterowania trzeba przywyknąć. Jest ono wyjątkowo czułe i nie wybacza żadnych błędów. Momentami też wydaje się że samochód sam przykleja się (jakaś niewidzialna siła go przyciąga) do ścian co mocno irytuje, ale sprawia że musimy przez cały wyścig być ostro skoncentrowani, jeden błąd i kręcimy bączka.
Jak się pewnie domyślacie gra się świetnie. Oprócz zwykłych wyścigów mamy też zawody w grindowanie na punkty, albo zjazd ze zbocza góry (cos ala canyon w NFS: Carbon). Najbardziej rajcujące są jednak 24 godzinne (a raczej minutowe – jedna godzina to jedna minuta) wyścigi Le Mans oraz zawody w destruction derby :)
Jeśli chodzi o to pierwsze to trzeba nieźle się skupić aby przez 24 minuty nie wypaść z toru (tutaj zawsze przydało by się więcej cofnięć czasu). Szczególnie trudna jest jazda w nocy, gdy widać tylko niewielki skrawek drogi przed nami. Trzeba jechać ewidentnie na czuja, przynajmniej na początku bo poźniej już znamy trase na pamięć :P
Destruction to fajna zabawa polegająca (jak sama nazwa wskazuje) na totalną destrukcje. Trasy są tak skonstruowane że kilka razy tory się przecinają. Nie musze chyba mówić jaka rozpierducha wtedy panuje :) Czasem jeszcze lepsza niż w GTAIV :P

Przykładowo grzejemy przed siebie, wjeżdzamy na skrzyżowanie, i nagle z lewej strony przemyka nam przed maską samochód. Uff udało się – myślimy. Po czym chwilę później kolejny rozpędzony maniak udarza w nasz samochód. Auto zostaje zepchnięte na inny samochód który chciał nas wyprzedzić. Droga się tarasuje, i powstaje gigantyczny karambol :P Potem tylko jeden przycisk, cofnięcie czasu do momentu w którym wjeżdzamy na skrzyżowanie, lekki hamulec, wrogie samochody mijają nas w bezpieczniej odległości a my jedziemy spokojnie dalej po upragnione zwycięztwo :) Takich akcji jest więcej i zdarzają się co chwila! Aj boska gra!
Jeśli macie troche grosza na zbyciu zainwestujcie w GRIDa! Masa wspanialej zabawy gwarantowana! Ocena końcowa to 10 z maleńkim minusem za trasy i sterowanie. :)
Na zakończenie pościka musze się pochwalić że nabyłem piękną konsolkę która zwie się PSP Slim :) Oczywiście wersja kolorystyczna biała, pasuje mi do MacBooka oraz Dsa :) I co najważniejsze nie palcuje się tak jak czarna.
Miałem dzisiaj też wrzucić test tej maszynki jednak niestety zwalił mi się aparat i nie mogę zrobić fotek. A tak bardzo chciałem się pochwalić :P:P Na szczęście co się odwlecze to nie uciecze i jak skołuje aparat to będziecie mogli zobaczyć tą przepiękną maszynke :)
Pozdrawiam wszystkich i do przeczytania!


3 komentarze:
Co ty gadasz? Ja też miałem 486 DX2 i
z przyjemnością grałem w GTA. Jeden minus - cholerstwo zajmowało 100 (!) MB, a ja miałem na dysku 300 ;P
Euphoria symuluje instynkt samozachowawczy? No popatrz, a ja myślałem, że odpowiada za fizykę w grze :P
Mi nie poszło bo miałem "tylko" 8mb ramu na pokładzie:P
Owszem odpowiada za fizyke, ale też w większym stopniu przerabia instynkt..
Prześlij komentarz