3 sierpnia 2008

Hej wszystkim!
Długo nie pisałem bo i czasu nie było. Nie to żebym cały czas grał, po prostu dorwałem dobrą wakacyjną prace, a później wyjazd z moją (nadal przyszłą) żoncią nad morze. Wróciłem niedawno, pełen sił, wigoru i postanowiłem że nie będę już robił tak długich przerw. Co jak co ale jednak może to zostać odebrane jako olewanie Was, czytelników mojego bloga. A jest to ostatnia rzecz jaką bym chciał. Tak więc od dzisiaj będę się bardziej starał :P Mam nadzieje że mi wybaczycie i nadal z chęcią będziecie tutaj zaglądać.

Dzisiaj będzie mało o grach. Skupie się na tym co robiłem przez ten miesiąc kiedy milczałem. Jak już wspomniałem w krótkim wstępie dorwałem wakacyjna robote – sprzedaż warzyw i owoców na pobliskim bazarku. Mój dzień (noc) pracy zaczynał się o godzinie 3.30 kiedy to musiałem wstać i jechać na giełde po towar. Do godziny 6 miałem czas na zrobienie zakupów. Banany, pomidory, borówki, truskawki, maliny, arbuzy i wiele wiele innych smacznych rzeczy ładowałem na samochód. Później wszystko trzeba było zrzucić z paki na chodnik i rozstawić stragan na bazarku. Ok godziny 8 rano wszystko już było rozstawione i można było zacząc wypatrywać klientów (najczęściej wkurzające emerytki z pobliskiego osiedla). Handel trwał do godziny 18. Potem szybkie pakowanko i w domciu melidowałem się ok 19.30. Kolacja, wieczorna kąpiel, i do wyrka. Około 21 zasypiałem by następnego dnia o godzinie 3.30 znowu zamelidować się na giełdzie po towar. I tak w koło przez 3 tygodnie.

Praca jak widzicie ciężka, ale zarobki w pełki rekompensują brak snu, obolałe stawy i kręgosłup (dziennie trzeba przerzucić ok pół tony towaru). Jestem więc zadowolony i jednocześnie nauczyłem się pokory i nabrałem zrozumienia. Moja mama pracuje tak już od 16 lat!! Wielki Szacun dla Niej!

No a jak to zwykle bywa od ciężkiej pracy trzeba odpocząć. Pojechałem więc z moją piękną niewiastą do Władysławowa na 10 dni. Pogoda dopisała, było duszno, gorąco i słonecznie. Ani jednego dnia nie padał deszcz i naprawde pod koniec pobytu marzyłem o deszczu:) Niestety pozostawała tylko kąpiel w brudnym morzu. Poniżej możecie zobaczyć mnie na gokartach, na plaży (kurna ale mam brzuch:P) oraz w parku prehistorycznym.











Na koniec musze napisać o Poczcie Polskiej która zaczyna mnie nieziemsko irytować. Wysłałem gre przed moim wyjazdem i jeszcze nie doszła do adresata. Ja nie wiem co ci ludzie tam robią. No właśnie nic nie robią i jeszcze strajkują bo mało im kasy. Wrrr. Jutro ide robie dym.. A niech mi tylko pani w okienku powie że zgubili paczke! Nie ręcze za siebie!

Miało być krótko o grach i tak też będzie. Jestem w połowie Ninja Gaiden II, niestety drugiej połowy nie poznam szybko bo rozwaliłem pada :P Musze zadzwonić do Microsoftu bo podobno wymieniają pady za free:) Poza tym na wyjeździe katowałem God of War na PSP. Gra fajna, ale nie wiem czym sie ludzie tak podniecają. Siostra znowu zakosiła mi NDSa i nie wiadomo kiedy i czy w ogóle odzyskam tą konsole. Na PS3 przechodze obecnie GT5:P, ale coś cienko mi to idzie. Jednak Forza 2 jest bardziej przyjazna dla przeciętnego gracza, co jest dziwne bo jest bardziej rozbudowana :) To chyba wszystko. Aha. Sprzedałem PS2 która stała i się kurzyła. Jak zwykle 2 dni później naszło mnie na granie na niej ale było już za późno :P

To tyle na dziś. Krótko, ale myśle że z sensem. Pozdrowionka dla wszystkich!

PS. Mam już sprawny aparacik. Test PSP Slim w następnym poście :)

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

OMG Ja tyle czekałem na ten test a tu nie ma :P

Shenmue23 pisze...

spokojnie:P Tworzy sie:P Zdjecia mi nie chca wychodzic bo od tego bialego sie swiatlo odbija i rozchodzi na wszystkie strony:P ale cos wymyśle:)