Wspominana przeze mnie kampania reklamowa MS zatacza coraz szersze kręgi. Plakaty wiszą już w wielu miejscach (na samej ochocie doliczyłem się 6 bilbordów) i zainteresowanie ze strony klienterii rośnie. Sam byłem świadkiem rozmowy dwóch kolesi którzy mówili, że za taką cene chyba się skuszą na Xboxa bo mają dość swoich PS2 i pora przesiąść się na lepszy sprzęt. Cóż pozostaje mi z tego miejsca pogratulować im wyboru :)
A co u mnie? Postanowiłem odkurzyć moje „stare” zabawki i grałem w CoD4 na X360 oraz w Ninja Gaiden na DSie (tak, w końcu go siłą odebrałem siostrze).

CoD4 męcze na Veteranie i całkiem zgrabnie mi to idzie. Kilka początkowych misji mam już za sobą i naprawde momentami jest bardzo trudno. Anielska cierpliwość jest jak najbardziej wskazana. Nie wiem jak to będzie pod koniec gry, i czy w ogóle wytrwam do napisów końcowych, ale jak na razie jestem dobrej myśli.
Co mnie wkurza? Przeciwnicy mają sokoli wzrok i z dalekiej odległości odberają mi życie gdy tylko wychyle się zza winkla. Poza tym zdają się celować tylko do mnie, kompanów misji zostawiając w spokoju. Aby przeżyć obrałem więc całkiem słuszną taktyke polegającą na chowaniu się za wszystkim za czym można i czołganiu się do nastepnego „czekpojnta”. Metoda może prostacka i czasochłonna (trzeba znaleść odpowiednią ścieżke), ale jak widać działa :)
Jeśli chodzi o Ninja Gaiden to jestem nie do końca zadowolony. Po demie narobiłem sobie smaka a tu taki pikuś. Grafika i animacja owszem, ładna. Ale sterowanie.. Cóż.. Nie do końca spisuje się tak jak bym tego oczekiwał. Jak wiemy autorzy (prawie) całkowicie porzucili standardowe przyciski. Ciosy, skoki i inne cuda wykonuje się przy użyciu tylko ekranu dotykowego. Efekt jest taki że nie zawsze wchodzą te ciosy które chcemy, na ekranie panuje całkowity chaos, a do tego nieraz się zdarza że ręką zasłaniamy sobie ekran i nie widzimy przeciwników. A wtedy wiadomo, o śmierć bardzo łatwo. Poziom trudności szybko rośnie i o ile pierwsze dwa poziomy można przejść machająć rysikiem jak popadnie to dalsze starcia wymagają już od nas większych umiejętności. Ja zatrzymałem się przy drugim bossie i za cholere nie mogę go przejść. Poziom frustracji i bezradności rósł z każdą sekundą a ja zacząłem energiczniej walić rysikiem o ekran. Dzięki ci Boże że padła mi bateria bo chyba rozwalił bym konsole w drobny mak. Do gry wróce jak dorosne i nabiore odpowiedniego skilla. Tak więc na koniec jedna rada. Jeśli już gracie w Ninja Gaiden koniecznie kupcie folie na ekran, to w znacznym stopniu ochroni wasz ekran przed ryskami lub totalnym uszkodzeniem.

Wczoraj postanowiłem przetestować funkcjonowanie sklepu PSN. Niestety stan mojego konta inteligo wynosi -8zł, więc zakupów bym raczej wielkich nie zrobił :P No ale od czego ma się dziewczyne.. Poprosiłem ładnie o karte płatniczą i już mogłem zacząć testy.
Na początku musimy zapisać w konsoli wszystkie potrzebne dane o karcie. Czyli podejemy typ, numer karty, ważność itd. Gdy już wszystko skonfigurujemy PSN ściąga z naszego konta 1zł. Ma to na celu potwierdzenie tożsamości karty, czy aby na pewno należy do nas. Po pewnym czasie złotówka spowrotem wraca na nasze konto.
Kolejną rzeczą jaką trzeba zrobić przed przystąpieniem do zakupów jest napełnienie naszego wirtualnego portfela gotówką. Wybieramy kwote jaką chcemy do niego włożyć i po chwili pieniądze zostają przelane, a my możemy udać się na zakupy. Dalej już jest tak standardowo że bardzie być już chyba nie może.
Ja zakupiłem GT5:P i teraz napisze o tej grze kilka słów. Po pierwsze wczoraj byłem niemiłosiernie wkurzony! Nie dość że gra długo się zasysała, to potem pół godzinna instalacja doprowadziła mnie do szału. Mało tego. Gdy jakoś wytrwałem do końca tej instalacji po uruchomieniu gry przywitało mnie okienko w którym jest do pobrania aktualizacja. I dawaj znowu pobieraj i znowu czekaj.. Wrrr.. Wkurzyłem się i zostawiłem włączoną konsole na noc. Gdy rano wstałem włączyłem jeszcze pobieranie intra gry, a przez ten czas gdy sie pobierało zjadlem śniadanie. Jednak coś jest z tymi kanapkami o których było swego czasu głośno przy okazji premiery DMC4 :)
Acha taka mała ciekawostka. Gra nie odpali się gdy nie jesteśmy zalogowani do PSN. Dlatego konieczne jest połączenie z internetem.
Gdy już wszystko zostało ściągnięte, zainstalowane i poprawnie skonfirugowane zasiadłem do gry.
Na początek jak to zwykle bywa musimy kupić samochód. Jako że mamy niewielką ilość kredytów w miare dobrym wyborem jest Golf V GTI. Jest w miare szybki i dobrze trzyma się drogi.
Gdy go kupimy od razu pojawia się na naszym wirtualnym kalendarzu. Niektórzy bardzo sobie go chwalą, a ja nie widze w nim nic specjalnego. Taki sobie bajer. Muzyczka która przygrywa w głównym menu jest nie do zniesienia i od razu wywołuje u mnie odruch wymiotny. Nienawidze takiego brzdąkania!
Co w menu? Mamy ikonki:
News- gdzie jak sama nazwa wskazuje są zamieszczane nowinki ze świata GT. Dzęki temu autorzy na bierząco informują nas co nowego będziemy mogli zobaczyć.
GT-TV- to tu pobieramy wszystkie filmiki. Intro, filmik końcowy i kilka innych fajnych bajerków. Osoby które kupiły GT5:P w wersji pudełkowej mają filmiki na płycie i nie muszą ich ściągać. Minus jest taki że wtedy instalacja gry trwa dłużej bo instaluje się podobno 6gb danych, w wersji z PSN tylko 2gb.
Online- tutaj możemy zmierzyć się z żywymi przeciwnikami z całego świata. Niestety jeździmy z przypadkowymi osobami. Brak tu lobby gdzie można poprosić do gry znajomych z listy przyjaciół. Przy moim łączu 2mb są strasznie duże lagi i przeciwnicy skaczą po całej trasie.. Ciekawe kiedy zostanie to poprawione?
Rankings- tutaj są zamieszczane najlepsze wyniki z Time Trialowych oraz Drift Trialowych wyścigów. Jeśli ktoś chce zaistnieć musi się napocić :)
Arcade- wybieramy trase, samochów, rodzaj wyścigu i śmigamy. Dobre do poćwiczenia.
2P Battle- nazwa mówi sama za siebie, niestety nie miałem okazji przetestować.
Events- główny tryb zabawy w GT5:P, mamy do przejechania 30 wyścigów w trzech klasach C, B i A. Dodatkowo po zaliczeniu wszystkich trzech klas odblokowuje się jeszcze jedna, klasa S. Tam nie ma żartów.
Garage- tutaj wybieramy samochód jakim chcemy śmigać, możemy też sprzedawać samochody.
Dealerships- mówiąc prościej salony samochodowe, do kupienia 71 samochodów więc wcale nie tak mało jak na demo.. dodatkowo u każdego dealera mamy do zaliczenia eventa.. takie przełużenie zabawy dla osób które przeszły główny tryb.
Replay- tutaj zarządzamy powtórkami z wyścigów.
Options- to chyba wiadomo.. PS. jeśli ktoś ma Dual Shocka 3 może sobie włączyć wibracjony.
Manual- elektroniczna instrukcja obsługi.
I na koniec zostaje opcja save która jest mało przydatna bo wszystko zapisuje się automatycznie..

No dobra a jak się gra? Dziwnie.. Samochody mają dziwny model jazdy (w porównaniu z tym w Forzy) i w niektórych sytuacjach zachowują się jak kartonowe pudła (nie obrażając kartonowych pudeł). Długo mi zajmie przyzwyczajenie się do niego. Ale osoby które są z serią GT związane od zawsze powinny od razu poczuć blusa Przeciwnicy jadą po wyznaczonym z góry torze, chociaż czasami zdaża się im z niego zjechać i wykazują przbłyski inteligencji.
Z fajnych rzeczy mogę wymienić wykorzystanie tunelu aerodynamicznego który pozwala szybciej przyspieszać. Są konurencje gdzie musimy wyprzedzić określoną ilość samochodów. Wtedy gra przypomina mi wspomnianego na wstępie CoD4. Trzeba czaić się za przeciwnikiem zmniejszając swój opór powietrza. Dzięki temu jedziemy szybciej.. wyprzedzamy, chowamy się za następnym itd. aż do upragnionej pierwszej pozycji. Trzeba dobrać odpowiednią taktyke bo nie na każdym zakręcie da się ładnie i czysto wyprzedzać.
Kamer mamy kilka do wyboru, ale najlepiej jeździ się w standardowej ze zderzaka. Widok z tyłu jakoś mi nie pasuje, widok z nad maski jest niegrywalny a widok z wewnątrz jest bajerem, choć można pograć.
Grafika? Cóż też nie jest tak różowo jak na filmikach i zajawkach. Na początku wszystko się wydaje kolorowe i plastikowe jak nieprzymierzając w Ridge Racerze. Biją w oczy wszechobecne ząbki na krawędziach. Ale podobno im większy telewizor tym mniej je widać :) Po pewnym czasie jednak oko się przyzwyczaja i zaczyna dostrzegać plusy w grafice. Same samochody wyglądają prześlicznie i tu nie mam żadnych „ale”. Widać każde załamanie blachy, każdy znaczek, każdą naklejke. No cud i miód. Szkoda że się nie prowadzą tak dobrze jak wyglądają :) Szkoda też że te piękne cacuszka nie ulegają zniszczeniom. Było by wtedy przekozacko.
Dodatkowo zauważyłem że znowu pojawiły się problemy z vsynciem. Każda gra na PS3 w którą gram na to cierpi i zaczynam podejrzewać że to wina niestandardowego podłączenia do monitora. Trzeba chyba pomyśleć o telewizorku.
Jeśli chodzi o trasy to najgorzej wypada Londyn. Tekstury (szczególnie asfalt) jakieś takie dziwne i nieostre. Gdy pierwszy raz jechałem na tej trasie myślałem że dopiero się doczytują tak jak na Xie. Niestety one już były wczytane :P Najładniejsza jest za to trasa w górach znana jeszcze z czasów GT:HD. Ogólnie tras jest 6. Ale faktyczna ich liczba jest większa dzięki różnym wariacjom. Więc nie jest źle i nie wkrada się monotonia.
Czy warto kupić Prologue? Po jednym dniu testów stwierdzam że warto. Warto zobaczyć te śliczne samochodziki w akcji. Warto posiedzieć i poprawiać swoje wyniki czasówek. Ma swoje wady, ale jednak coś przyciąga jak magnez i nie pozwala się oderwać. Gra wcale tak szybko się nie kończy, więc pieniądze na pewno nie są wyrzucone w błoto. Zobaczymy co pokaże pełne GT5.
To tyle na dziś. Miała być recka MotorStorma i będzie – jutro. Dzisiaj i tak macie dużo czytania. :)
Pozdrawiam!


2 komentarze:
Symulacje wyścigów to w ogóle nie moja działka więc nvm co do samego opisu. Ale przypominam że dziś PSS dziś jest zmieniany na nowy "look & feel", załapałeś się na ostatni dzień starego/wolnego PSS Shen hehe ;-)
Co do GT to jeszcze chciałem powiedzieć, że zapowiedziane są zniszczenia w nim, pewnie jako patch, albo dopiero w pełnej wersji, ale mają być :-)
Hehe :P No wiem że będzie nowy wygląd dlatego chciałem przetestować stary look. Teraz bede mial porownanie co zostalo poprawione a co spartolone hehe :P
Prześlij komentarz